Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/ten-zwykle.legnica.pl.txt): Failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server933059/ftp/paka.php on line 5

Warning: Undefined array key 1 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 13

Warning: Undefined array key 2 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 14

Warning: Undefined array key 3 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 15

Warning: Undefined array key 4 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 16

Warning: Undefined array key 5 in /home/server933059/ftp/paka.php on line 17
rację, był wspaniale zbudowany. Czuła dotyk jego ciała, jego twardych mięśni... Był równie po¬tężny jak ona drobna.

- Nie próbuję się wtrącać w twoje sprawy. Po prostu się zastanawiałem. - Mam powody ku temu, żeby wyglądać na schorowanego, a co do moich spraw, to masz rację, że się nie wtrącasz, bo to nie twój cholerny interes. Tom Caroe był najbardziej pozbawionym skrupułów człowiekiem, jakiego Huff znał, a to nie było bez znaczenia. Huff zdobył swoją pozycję i respekt, rozdając hojne łapówki i nie udzielając zbyt wielu informacji. Nie zamierzał teraz dyskutować z Tomem Caroe o przyczynach, dla których wymyślił tę zagmatwaną szaradę. - Jeżeli nie masz dla mnie nic więcej do jedzenia, możesz się wynosić - rzekł. - I postaraj się nie zabić żadnego ze swoich pacjentów przed skończeniem nocnej zmiany. - Do zobaczenia rano. - Pamiętaj, nic inwazyjnego. Żadnych rurek w tylku ani sond dożylnych. Tylko prześwietlenie i tym podobne rzeczy. Podchodząc do drzwi, Caroe dotknął nosa. - Nie zapomnij o tlenie - powiedział. Huff nasunął rurkę pod nos i położył się, wspierając głowę na poduszce. Roześmiał się niskim, chrapliwym głosem, a potem zaraz rozkaszlał na użytek pielęgniarki, która mogła być w pobliżu. Podstęp udał mu się wyśmienicie. Nie mógłby tego dokonać bez pomocy Toma Caroe, ale kosztowało go to tylko jeden telefon. Od kiedy dowiedział się o śmierci Danny'ego, dręczyło go kilka spraw. Krążyły nad jego głową niczym sępy i jak do tej pory, mimo usilnych starań, nie potrafił się ich pozbyć. Od czasu do czasu któraś przestawała mu dokuczać, usuwała się w podświadomość, za to wypływała inna, aby go dręczyć. Przede wszystkim stracił syna. Tragiczne. Smutne. Potworne. Niemniej, Danny odszedł z tego świata i nic nie można już było z tym zrobić. Tęsknił za synem, ale nie chciał bez sensu zadręczać się czymś, czego nie mógł zmienić. Kolejna rzecz to Chris. Leżało mu na wątrobie nieudane małżeństwo syna. Co robił Chris, gdy jego żona gziła się w Meksyku z basenowymi i podwiązywała sobie jajowody? Obracał Lilę Robson i jej podobne dziwki. Huffa nic nie obchodziło małżeństwo Chrisa. Od początku nie dawał mu zbyt wielkiej szansy przetrwania. Mimo to chciał przed rozpadem związku doczekać się wnuka. Kołyska na strychu wciąż była pusta i to go nieustannie irytowało. Jednak to powrót Sayre go zaalarmował. Zorientował się wtedy, jak bardzo stracił kontrolę nad życiem swoich bliskich. Kiedyś to on rozstrzygał o wszystkim. Nikt nie robił nic bez jego pozwolenia. W każdej sytuacji to on decydował, jaką należy podjąć decyzję. Rządził silną i bezwzględną ręką. Gdzieś po drodze jednak pozwolił sprawom wymknąć się spod kontroli, jeśli zaś chodziło o Sayre, zupełnie stracił jakikolwiek wpływ na nią. Najwyższy czas przywrócić stary porządek rzeczy. Zanim jednak miało się to stać, musiał przyciągnąć jej uwagę, i to na dłużej niż chwilę. Stąd ten udawany atak serca. Tak jak przewidywał, zatrzymało ją to w mieście. Leżąc teraz na uśpionym oddziale szpitalnym, roześmiał się znowu, myśląc o planach, jakie miał wobec panny Sayre Lynch Hoyle. Na szczęście, jak na razie, wszystko szło zgodnie z jego założeniami. 15 Kiedy Beck dotarł do domu, Frito przywitał go podskokami, po czym rzucił wilgotną piłkę tenisową u jego stóp. - Przykro mi, stary, ale nie jestem dziś w nastroju do zabawy. Rzeczywiście, nie potrzebował tej nocy psa, ale worka treningowego, na którym mógłby się

rację, był wspaniale zbudowany. Czuła dotyk jego ciała, jego twardych mięśni... Był równie po¬tężny jak ona drobna.

Czemu nie?
Poczuł się zawiedzony. Przyzwyczaił się do tego, że na kolacji zjawiała się w jednej z pięknych kreacji siostry.
- Z jaką opiekunką?
- Trzeba łapać trochę snu, kiedy tylko można, inaczej człowiek nie da sobie rady - wyjaśniła. - Z czasem się tego nauczysz. Jutro odeśpisz, ale pojutrze radzę się nastawić na
- Ale on powiedział mi, że wtedy w kraju zapanowa¬łaby anarchia!
- To nie widzę powodu, dla którego nie miałby reago¬wać w jakikolwiek sposób, gdy ktoś do niego mówi - odparła zimno Tammy. - Czy sam już próbował coś po¬wiedzieć?
chce mu przekazać coś wyjątkowo ważnego.
Podniosła wzrok na ochmistrzynię. Błyskawicznie zo¬rientowała się, że zyskała sympatię pani Burchett. Najwy¬raźniej ochmistrzyni spodziewała się zobaczyć kolejną lalę pokroju Lary lub Ingrid.
- I tak zostałeś pijakiem... - stwierdził smutno Mały Książę.
Tammy parsknęła z furią i ponownie odwróciła się do niego plecami, wyraźnie wściekła na wszystkich i wszystko. Wcale jej się nie dziwił, sam odczuwał coś podobnego. Gdy tylko dowiedział się, co naprawdę dzieje się z Henrym, na¬tychmiast zaczął szukać Isobelle, by zażądać wyjaśnień. Nie było wcale łatwo ją wytropić, ale nie zamierzał puścić tego płazem i w końcu zdobył jej aktualny numer. Właśnie bawiła w Teksasie, zbyt zajęta nowym kochankiem, by pamiętać o śmierci córki i przejmować się wnukiem.
- Dziś po południu, najwyraźniej zanim jeszcze Scott zdobył listę telefonów, opowiedziałem Rudemu o naszym spotkaniu z Watkinsem. Dodałem, że niedawno Danny odrzucił jego podanie o pracę i wspomniałem o komentarzach Klapsa w stosunku do nas i do Sayre. - Jak zareagował? - Powiedział, że to marne podstawy, ale nie zignoruje niczego, co ma związek z Klapsem Watkinsem. Obiecał, że będzie miał na niego oko. Chris zmarszczył brwi. - Nie wysilił się zbytnio, ale przypuszczam, że lepsze to niż nic. - Jakim cudem Watkins albo ktokolwiek inny mógłby cię wrobić, Chris? Kto mógł wiedzieć o waszej rozmowie z Dannym i o planowanym spotkaniu? - Nikt, ale ktoś, kto śledził Danny'ego, wyczekując odpowiedniego momentu, by go zabić, mógł wypatrzyć, że mój brat jest sam w naszym domku rybackim. - I ów ktoś użyłby strzelby, która była własnością waszej rodziny? - Jeżeli chciałby rzucić podejrzenie na jednego z jej członków - odparł gniewnie Chris. - Mógł jakoś unieruchomić Danny'ego, a potem ściągnąć broń znad drzwi i strzelić mu w usta. W każdym znanym mi domku rybackim jest jakaś śmiercionośna broń, jeśli nie strzelba, to siekiera, sznur, szczapa drewna na opał, żyłka wędkarska i tak dalej. Mógł go zaciągnąć nad wodę i utopić. Beck pomyślał, że historyjka Chrisa jako żywo przypomina piosenki Buddy Holly'ego o Peggy Sue. - Kiedy ostatnio byliśmy tam razem, nie załadowałem strzelby, zanim odwiesiłem ją na ścianę. Zabójca musiałby najpierw znaleźć pudełko z nabojami, a tylko stali bywalcy domku wiedzieli, gdzie się znajdują. Policja zebrała zewsząd odciski palców. Nie znaleziono śladów nikogo, poza moimi i waszymi. - To proste. Morderca miał rękawiczki. To przypomniało Beckowi o kolejnej nieprzyjemnej sprawie. - Chris, co miałeś na sobie tamtego dnia? Zanim opuścili biuro szeryfa, Scott poprosił Chrisa o przyniesienie ubrania i butów, które miał na sobie niedzielnego popołudnia. Chris odrzekł, że nie pamięta, w co był ubrany, a zresztą, cokolwiek miał na sobie tamtego dnia, Selma prawdopodobnie dawno już to uprała lub odniosła do pralni chemicznej. - Tak jak powiedziałem Scottowi, nie pamiętam. Spodnie i koszulkę golfową? Nie wiem. - Kiedy pojawiłem się w waszym domu, miałeś na sobie pasiastą koszulę z kołnierzykiem i czarne dockersy. Chris uniósł brwi ze zdziwieniem. - Od kiedy to zwracasz uwagę na to, co noszę? Zakochałeś się we mnie czy co? - Roześmiał się. - Nie, to niemożliwe, zwłaszcza po tym, jak używałeś języka do badania migdałków Sayre. Beck nie dał się sprowokować do zmiany tematu. - Pamiętam, co na sobie miałeś, ponieważ kiedy wszedłem do domu, ociekałem potem. Koszulę na plecach miałem kompletnie mokrą, i to zaledwie po krótkiej przejażdżce. Różnica między nami była uderzająca. Wyglądałeś jak spod igły. Założę się, że chwilę wcześniej byłeś pod prysznicem, prawda? - A co to za różnica? - Taka, że jeśli wezwą Selmę na świadka, będzie musiała zeznać pod przysięgą, czy widziała twoje rzeczy w koszu na brudną bieliznę pomiędzy sobotnim wieczorem, kiedy to pojechałeś do Breaux Bridge, a niedzielnym popołudniem. Opowie wtedy wszystkim, że około trzeciej po
pędy młodych baobabów, usłyszał westchnienie Róży:
Spiorunowała go wzrokiem.
Nie miał pojęcia, że jego pragnienie utrzymania dystansu spełni się szybciej, niż przypuszczał. Zaledwie pół godziny później Tammy weszła na pokład samolotu lecącego do Au¬stralii.

zapachu gotowanego jedzenia. Czy Theo już wstał?

- No, cóż, nianiu, do następnego razu.
że to wszystko nie twoja wina. – Mówił wolno i cierpliwie, jakby przemawiał
sobą.W mgnieniu oka jego usta znalazły się na jej wargach, żarłoczne,
domu.
czuł się winny? – zastanawiała się Kate, sprzątając stoliki.
Na widok jego twarzy Laura staje jak wryta. Po sekundzie, może dwóch Simon orientuje się, że została z tyłu.
Jack wyjął jej z ręki nóż, obrócił do siebie i objął
Julianna z trudem przełknęła ślinę, a serce znowu gwałtownie przyspieszyło.
przed naszym domem. Jest tego pewny. – Widząc zdumiony wzrok
Wiesz, walczą teraz z pijaństwem wśród kierowców. Mieliśmy po drodze.
Wycisnął trochę maści na palec i delikatnie smarował
– Raz próbowałam z nim pogadać, ale był tak niemiły, że zaraz zrezygnowałam
naczyń. Po chwili zorientowała się, że choć jej ręce są
Łzy nagle napłynęły jej do oczu.
Dawida i Darrena na łóżku leżały jeszcze dwie

©2019 ten-zwykle.legnica.pl - Split Template by One Page Love